|
Wolne Myśli czyli Moja Opinia na temat... |
Pośpiech chorobą cywilizacji?
Życie w Chicago, to życie w nieustannym pośpiechu, i pogoni. Ucieczka
przed ulicznymi bądź autostradowymi korkami, to codzienna zmora. Tu
chciałam gorąco współczuć mieszkańcom NY czy LA. Kiedykolwiek spojrzę
przed siebie, wydaje mi się, że wszyscy się gdzieś śpieszą. Czy możemy
sobie pozwolić na luksus zwolnienia tempa życia? Czy jesteśmy jeszcze w
stanie w jakikolwiek sposób kontrolować ten wyścig szczurów? Cała
cywilizacja wydaje się być dla nas- ludzkości pułapką: z jednej strony
mamy coraz więcej dóbr, z drugiej zaś nie mamy czasu, wolne chwile
uciekają nam przez palce, coraz mniej czasu spędzamy ze swoją rodziną...
Co zrobić, żeby zatrzymać tę niekończącą się gonitwę? Czy pośpiech można
nazwać chorobą cywilizacji?
Kwadratura koła.
Mieć czy być? To zdaje się być jednym z wielu pytań dzisiejszej ludzkości.
W zasadzie ludzie, którzy chcą coś w swoim życiu osiągnąć, nie mają wyboru,
wybierają mieć, żeby kiedyś być. Wiąże się z tym wiele wyrzeczeń,
poświęcamy swój czas na zdobycie wiedzy, zawodu, umiejętności czy też
po prostu zostajemy w pracy większość swojej doby. Powtarzamy
niejednokrotnie: żeby doba była o kilka godzin dłuższa... Wtedy zapewne
poprzeczka naszych obowiązków w codziennym życiu poszłaby w górę i znowu
marzylibyśmy o dłuższej dobie. Typowa kwadratura koła.
Nasze pokolenie, to pokolenie ludzi
przywiązanych do czasu - ciągle gdzieś pędzimy i na nic nie mamy czasu,
całe nasze życie mija w pośpiechu, z którym nic nie są w stanie zrobić.
A może da się jednak tego uniknąć? Znajoma opowiadała mi o sąsiedzie, który
każdą wolną chwilę spędzał nic nie robiąc, leżąc w łóżku i odpoczywając.
Podobno irytowało go to okropnie, jeśli ktoś mu ten spokój mącił-:) Jest
to jakaś forma oszukania czasu, czy jednak coś nam przynosząca? Chcąc
zapewnić sobie i swojej rodzinie lepszy byt, a swoim dzieciom lepszy lub
przynajmniej normalny start w życiu, robimy co możemy, podejmujemy się
różnych prac. Nieraz dobrze płatna praca jest tak daleko, że sam dojazd w
jedną stronę zajmuje nam dobrze ponad godzinę(nie uwzględniając korków).
Nie na darmo istnieje powiedzenie: "Czas to pieniądz".
W wietrznym mieście powoli poruszają się jedynie emeryci i turyści. Kiedy widzę osobę
w średnim wieku i w pełni sił
wykonującą jakąś czynność powoli(co muszę szczerze przyznać, nie często
mi się zdarza widywać), jestem dziko poirytowana, rozdrażniona i
najchętniej dałabym jej "na przyspieszenie". Wiem, że to nie jest
zachowanie normalne. Kiedy widzę
codziennie masę gnających gdzieś ludzi, wpadających w tym biegu w
oszołomstwo, nie zastanawiam się dlaczego wszyscy tak robią. Kiedy więc widzę osobę w pełni zdrowia z powolnymi ruchami -
zastanawiam się czy czasem ona jest normalna? Dlaczego się nie spieszy? Jak można tak normalnie, bez pośpiechu żyć?
Ja już chyba nie umiem,
odzwyczaiłam się, wszędzie jestem biegiem, szybko- tak, jak wszyscy
dookoła mnie. Ostatnio zastanawiałam się nad tym dlaczego-pomimo
zmęczenia- niejednokrotnie nie mogę zasnąć. Nawet rozpędzony pociąg
potrzebuje dobrej chwili na wyhamowanie...
Korek.
Niejednokrotnie rano przy wjeździe na autostradę(w większości jeżdżę po
I-90) jest już korek. Co robią kierowcy w takich sytuacjach? Nieraz
zdarzyło mi się widzieć kobiety za kierownicą nakładające poranny makijaż.
Panowie nie odstępują od płci pięknej: bardzo często golą się, czytają
świeżą prasę. Wszyscy pijamy poranną kawę w aucie w drodze do
pracy, często także jadamy w nim śniadanie. Zawodowi kierowcy ciężarówek
czytają mapy, rozmawiają przez cb-radia...Sami zresztą niejednokrotnie
traktujemy korek uliczny jako niezbędny czas na załatwienie pewnych
czynności: przez telefon
komórkowy umawiamy się z lekarzem czy też
zwyczajnie rozmawiamy ze znajomymi.
A co po pracy?
W przypadku osób, które mają nielimitowany czas pracy, jest raczej pewne,
że wyruszą one z powrotem do domu albo jeszcze przed godzinami szczytu, albo
tuż po, aby uniknąć stania w korku. Sama tak robię. Osoby zatrudnione w
określonych godzinach(czyli od do) są zmuszone nauczyć się znosić
codzienny korek.
Anna Maria Jopek - Ja wysiadam
|
" |
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz już.
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, bo wysiadam
Przez życie nie chcę gnać bez tchu.
Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę,
Gubiąc wątek i dni.
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej.
A życie przecież po to jest, żeby pożyć.
By spytać siebie: mieć czy być?
Bo życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić. Pęknie nić.
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz tu.
Już nie chcę więcej ścigać się, z sił opadam.
Przez życie nie chcę gnać bez tchu.
Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd.
Gapić się na dziury w niebie,
Jak najdłużej kochać ciebie.
Na to nie szkoda mi
Zmierzchów, poranków i nocy. |
Czas w historii ludzkości.
W historii ludzkości możemy doszukać się wielu wyznaczników czasu. Już w
epoce lodowcowej myśliwi wykonywali nacięcia na drewnie lub kościach, przypuszczalnie
oznaczające kolejne dni pomiędzy fazami Księżyca. Babilończycy i
Egipcjanie wynaleźli kalendarz, starożytni Grecy i Rzymianie używali
zegarów słonecznych i wodnych do pomiaru czasu.
Czy według teorii Einsteina czasoprzestrzeń rzeczywiście jest czterowymiarowa, a jej czwartym
wymiarem jest czas?
Jak to jest, że im
więcej mamy do zrobienia tym lepiej potrafimy zagospodarować naszym czasem...
Jak to jest możliwe, że w momentach pośpiechu wydaje nam się, że czas gna
jak szalony, kiedy jednak na coś oczekujemy, zegarek jakby zwalniał...
Albert Einstein powiedział:
"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go
wskrzesić."
Pośpiech to
pojęcie względne...
Podczas
mojego wakacyjnego pobytu w Polsce w 2004 roku byłam świadkiem
budowania domu przez dosyć wysokiej jakości ekipę budowlaną. Lubię
obserwować otaczającą mnie rzeczywistość i wyciągać wnioski. I takie
właśnie nasunęły mi się myśli po kilkudniowym obserwowaniu ekipy
budowlanej w Polsce. Ten sam robotnik budowlany, powiedzmy z tym samym
doświadczeniem, w tym samym wieku, urodzony w tym samym kraju buduje
dom z nieporównywalnie szybszą prędkością w Chicago niż w Białymstoku.
Zapewne gdybym odwiedziła Niemcy, Belgię, Irlandię czy też inne kraje,
gdzie przebywają Polacy w celu zarobkowym, mogłabym zrobić cały wykres
szybkości pracy. Czy można powiedzieć: Jaka płaca, taka praca
czy bardziej adekwatne byłoby w przypadku tychże pracowników: Mądry
Polak umie szanować pracę:)
Stałam z boku obserwując przeklinania "budowlańców", którzy
przekomarzali się ze swoim zwierzchnikiem, że szybciej nie mogą. Oczami
wyobraźni widziałam tych samych Polaków w Chicago: z całą pewnością
mogliby-:) To taka moja refleksja i dygresja zarazem do wszystkich,
którzy w Polsce mówią, że ich tempo życia jest szalone, oczywiście w
życiu są wyjątki... Mało kto w Polsce podejmuje się prac na 2, 3 etaty
i do tego musi być nadal wydajny jako pracownik.
Opisuję to z premedytacją, zdając sobie przy tym sprawę, że powyższe
porównanie nie musi spodobać się Czytelnikowi w Polsce, jednak moim
zamiarem na tej stronie jest przedstawienie życia emigracyjnego
takiego, jakim jest naprawdę...
Wasze komentarze:
|
Stres
- 02 styczeń 2010
Bardzo dobry i przydatny temat jest poruszony na tej
stronie. W dzisiajszych czasach dotyczy to każdego z nas.
Zapraszam również na stronę: www.depresja.webnode.com
|
|
|
|
Ewa Zając
- 31 marzec 2009 (polskie ogonki poprawione na prośbę Internautki.)
Gnam i gnam i co z tego mam... To prawda, ludzie w Polsce
często nie zdają sobie sprawy, w jaki sposób przychodzi nam
zarabiać na obczyźnie, w jakim tempie trzeba żyć- nie tylko w
Chicago niestety. Czy w Ojczyźnie ktoś to zrozumie, ech nie
oszukujmy się!
Pozdrowienia z Londynu, gdzie także zapomina się, co to są wolne
ruchy:)
|
Dodaj swój komentarz:
Powrót do strony
wszystkich artykułów ...
Tekst napisany 23 marzec 2009 przez Szara- Małgorzata Dosla.
|