Menu Strony:

 


   

 .   Losowy cytat:


 
 

 

Wolne Myśli czyli Moja Opinia na temat...

Ameryka jest dla byka!
 

Artykuł ten jest wynikiem obserwacji zarówno życia Polonii w Chicago, jak i rozważań, przemyśleń i refleksji powstałych podczas kontaktów z rodakami w samej Polsce. Tekst ten jest niejako odpowiedzią na dosyć często zadawane mi pytanie: Jak tam jest? Część opinii wyrażonej w poniższym artykule, to moje indywidualne, subiektywne zdanie. Część poglądów jest obiegową opinią znaną wszystkim emigrantom.
 


Mit Ameryki

Mit bogactwa Ameryki pokutuje w mentalności europejskiej od dawien dawna. Od czasu, kiedy otworzyły się granice Europy, a wraz z nimi inne możliwości zarobkowe, Ameryka stała się coraz mniej "okupowana" przez ludzi szukających godnego życia. Znacznie bliżej i taniej jest wyjechać z Polski w celu zarobkowym do Anglii czy też Irlandii. Czy to jednak zmieniło opinię Polaków o Ameryce?
Rynek amerykański zmienia się nieustannie tak, jak wraz z biegiem czasu zmieniają się tendencje ogólnoświatowe. Według mojego znajomego(tu pozdrawiam) trzy najpopularniejsze obecnie słowa na Świecie to: "Made in China":-) Czy wobec tego w takich realiach istnieje jeszcze szansa na pracę zarobkową? Gdzie się podziało słynne sprzed laty: "Made in USA"... To już przeszłość, cały Świat się zmienił a wraz z nim i Stany Zjednoczone Ameryki. O jaką wobec tego pracę możesz się tu starać? Teoretycznie o każdą, w praktyce jednak wygląda to znacznie mniej optymistycznie.

Realia

Rynek pracy jest otwarty na ludzi inteligentnych i koniecznie z dobrym pomysłem- pod warunkiem, że zalegalizujesz swój pobyt. Bez tego możesz "dorwać" jedynie prace tzw. niewolnicze, co oznacza ciężką harówkę od rana do późnego wieczora. O pracy fabrycznej możesz zapomnieć, bo nikt cię tam nie przyjmie. Niezależnie od tego czy w Polsce skończyłeś Studia Wyższe czy nie, gdy jesteś tu nielegalnie, jesteś skazany na ciężką, fizyczną pracę, niejednokrotnie płacąc za to swoim zdrowiem. Poza tym będąc tu nawet w pełni legalnie niejednokrotnie nie masz wyjścia i pracujesz ciężko fizycznie. W niejednym znanym mi przypadku ktoś wyjechał w określonym celu(zarobić na studia córki, podreperować budżet domowy, kupić samochód, itd.) i nie ma czasu na skakanie po szczeblach drabiny zwanej karierą zawodową. Chodzi mu o maksymalnie szybki wzrost  budżetu, innymi słowy: ciuła ile się da. No cóż, tak jakoś w większości przypadków się składa, że nie jest w stanie odłożyć satysfakcjonującej go sumy w czasie, który sam sobie na wstępie założył. Odwleka zatem z roku na rok powrót do Polski; po latach zaś okazuje się, że nie ma do czego wracać. Decyzja zapada: zostaje. Przyzwyczaja się do ciężkiej pracy, do wszechobecnej głupoty a z drugiej strony do łatwości takiego życia. Niejednokrotnie ściąga rodzinę z Polski, w przypadku czarnego scenariusza- nie ma już kogo ściągnąć. Okazuje się, że pocztą do podpisania przychodzą dokumenty rozwodowe...

Smutna prawda

Niejeden z nas przyjeżdża tu od razu z całą rodziną mając na celu zapewnienie przyszłości swoim dzieciom. I tu podobna historia: jak najszybciej starasz się odłożyć pieniądze, aby zapewnić swoim pociechom jak najlepszą edukację. Kółko się zamyka. Nie masz czasu na naukę języka, nie masz czasu na kształcenie się, z czasem nie masz też na nic sił. Co więc robić? Nie ma odwrotu, musisz brnąć dla dobra dzieci. Nie chcesz, aby one pracowały tak ciężko jak ty, więc robisz wszystko co w twojej mocy, aby zapewnić im należytą edukację. I tu pojawiają się kolejne schody- nie każda uczelnia przyjmuje kandydatów bez uregulowanego statusu imigracyjnego. Kończy się na tym, że twoje pociechy kontynuują niejednokrotnie twój los- z tą różnicą, że znają język angielski, wychowali się tu i łatwiej im przystosować się do otaczającej ich rzeczywistości. Według obiegowej opinii Europejczyk dopiero w siódmym pokoleniu staje się Amerykaninem:-)

Co więc tak naprawdę cię tu czeka? Ciężka praca. Dużo cierpliwości i stalowe zdrowie. Mit Ameryki w Polsce niewiele się zmienił. Statystycznemu Polakowi nadal wydaje się, że w ciągu 2-3 lat można kupić wymarzony dom, samochód, posłać dzieci do dobrych szkół czy uczelni. Można, przy maksymalnym szczęściu, dobrym zdrowiu - podpierając się bezustannie kredytami i pożyczkami. W gruncie rzeczy ten piękny dom wcale nie należy do ciebie, tylko do banku, który finansuje przedsięwzięcie. Czasami okazuje się, że marne mieszkanie w nieatrakcyjnym mieście w Polsce jest więcej warte, niźli piękna willa w Chicago czy w okolicach. Dlaczego? Bo jest twoje, spłacone. W razie poślizgu bank ci tego nie zabierze.

 

 "

Ameryka jest dla byka,
Ale byka nikt nie tyka.
Byk jest hardy, byk jest byczy,
Z byka walnie na ulicy

Byk ma pług i skibę orze.
A byk orze tak jak może.
Żadnych wczasów nie używa,
Jego "job" to pług i skiba.

(...)

Każdy byk to samo powie,
co mu ciągle brzęczy w głowie,
Ameryka to dla byka,
Europa jest dla chłopa!

Fragment wiersza Zdzisława Wysoczarskiego "Bykoland".

Cały wiersz możecie przeczytać tutaj
 




Polak Polakowi wilkiem

Polak, który ci nie zaszkodził, to już ci pomógł! Jeden szybko, inny troszkę wolniej dojrzewa do tego, żeby to zrozumieć. Co ci zatem zostaje? Opcje są dwie: zamknąć się we własnym domu i nie mieć z Polakami nic wspólnego. Alternatywa: bądź hipokrytą, prowadź normalne polonijne życie towarzyskie ale uważaj na każdym kroku. Ja dokonałam wyboru. Moim zdaniem kontakty polonijne parzą tak mocno, że lepiej jest chodzić swoimi ścieżkami. Owszem, zawsze są wyjątki i odstępstwa- trudno jednak znaleźć tu przyjaciół. Nawet Ci znani mi jeszcze z Polski, tutaj są jacyś inni, zazdrośni, irytujący- nie ci sami. Przykra prawda - w Ameryce nie masz przyjaciół, widzisz jedynie znajome twarze. To obiegowa opinia. W wielu sytuacjach rodzina nie jest ta sama, wedle  przysłowia: "Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach". Tu, na emigracji, jest to odczuwalne wyjątkowo boleśnie. Mnie osobiście było bardzo przykro, kiedy podczas choroby pomogli mi na swój sposób obcy ludzie. Rodzina- choć daleka- odezwała się po dłuższym czasie, kiedy mogłam już poradzić sobie sama. Pozostał niesmak, refleksja i milczenie z mojej strony. Od tamtej pory nie utrzymuję kontaktów, jaki miałoby to sens?  Przeczytaj więcej


Czy można się zatem przyzwyczaić?

W zasadzie nie masz wyjścia. Nie możesz być jedną nogą w Polsce, a drugą w Ameryce. To tak, jakbyś siedział na dwóch krzesłach jednocześnie: na jednym nie dobrze a na drugim źle. Takie jest życie na emigracji dopóki jej nie zaakceptujesz, nie pogodzisz się z rzeczywistością. Jeżeli  zasymilujesz się, masz dobrą pracę i rodzinę przy sobie, to Ameryka dość szybko staję się twoim domem. Jeśli tylko masz poukładane dobrze w głowie; wiesz, czego chcesz; zdajesz sobie sprawę w jakim celu tu przyjechałeś i nie załamiesz się na początku- to już właściwie wystartowałeś. To indywidualna sprawa jak ci się powiedzie zależna od wielu czynników. Wiele zależy od nastawienia nas samych, trochę od szczęścia. Jeśli nie szukasz tu jedynie rozrywki i ucieczki od "zrzędzącej żony" bądź "męża nieudacznika" to wszystko ma szanse powodzenia. Z Ojczyzną utrzymują cię telefony, Internet, tradycyjna poczta. W wielu miastach są polskie sklepy, kościoły, zakłady usługowe. W wielu instytucjach możesz poprosić o polskiego tłumacza. Oczywiście jeśli chcesz polepszyć swoje warunki bytu i czuć się bardziej niezależnie, stawiasz sobie jako drugi cel(poza pracą) jak najszybszą naukę języka. Tu z przykrością muszę przyznać, że nie każdy to rozumie. Spotkałam się z wieloma opiniami Polaków, którzy uważają, że język angielski jest im zupełnie niepotrzebny do szczęścia:-)

Czy warto było wyjeżdżać...

Gdybym miała zrobić to jeszcze raz, zrobiłabym to samo. Owszem, nauczona doświadczeniami popełniłabym mniej błędów:) W chwili kiedy piszę ten tekst mija 9 lat i 3 miesiące na amerykańskiej ziemi. Nie chcę wracać do Polski. Wygodnie mi żyć w kraju o wielu narodowościach, wielu religiach, wielu kulturach. Przez kilka pierwszych lat bardzo tęskniłam za Polską, za normalnością, za brakiem pogoni, za rodziną, brakowało przyjaciół. Ojczyznę odwiedziłam po 5- ciu latach i szczerze przyznaję byłam bardzo rozczarowana. Wtedy nie miałam już wątpliwości. Nie zarzekam się, bo w życiu nigdy nic nie wiadomo, jednak w chwili obecnej nie widzę siebie już w Polsce- chyba, że w celu turystycznym.
Nie oznacza to jednak, że przestanę być Polką, zaprzestanę kontaktu z polską kulturą czy znajomymi w Polsce. Sam fakt istnienia tej strony temu dowodzi:) Nie oznacza to także, że nie widzę absurdów w Ameryce. Po prostu mimo okoliczności jakie wyżej przedstawiłam i konieczności pokonywania wielu trudności, w kraju który wybrałam da się żyć. Emigrantów czeka jednak długa droga asymilacji i wytężonej pracy by po latach pełnych wyrzeczeń , zgromadzić środki na godne życie. Czasy szybkich i łatwych zarobków dawno minęły. Obecnie Ameryka jest krajem w którym po wielu latach wytężonej pracy do czegoś można dojść . Na szybkie wzbogacenie się i łatwy dorobek w ciągu kilku lat nie ma jednak co liczyć.

Chicago jest drugim na Świecie po Warszawie miastem pod względem liczby Polaków. W mieście tym wielu Polaków to wzięci lekarze, architekci, adwokaci. Polak też jest ogólnie uważany za dobrego pracownika. Przy minimum szczęścia i maksymalnym wysiłku możesz i tu zbudować swój dom.

Wasze komentarze:

 


Nostalgia - 27 marzec 2009

Czysta prawda, nic oddac nic ujac, potwierdzam po piecioletnim stazu imigracyjnym.

 

 


Mirosław Wiśniewski - 15 marzec 2009

Bardzo dobrze , że tak ujmująco i szczerze opisała Pani losy i życie na emigracji w Stanach. Z pewnością wielu osobom pozwoli to na przemyślenia i zastanowienie się czy emigrując podołają trudnościom i pułapkom życiowym , które mogą ich spotkać na innym kontynencie. Serdeczne pozdrowienia i życzenia przesyłam z kraju , który również jest Pani bliski....Mirek
 


Dodaj swój komentarz:

 
Imię i nazwisko lub nick:

Adres e-mail:

Twój komentarz:



Powrót do strony wszystkich artykułów ...


Tekst napisany 29 styczeń 2009 przez Szara- Małgorzata Dosla.
 

 

Polecam:

                      
 

 

www.szara.com


Za cierpliwość, obiektywne i szczere słowo  dziekuję Arturowi: www.WebLion.pl
Zapraszam także do odwiedzenia strony poświęconej tematyce Ojca Chrzestnego
Copyrights by Szara (Małgorzata Dosla).