Menu Strony:

 


   

 .   Losowy cytat:


 
 

 

Dowcip polonijny

Zamieściłam tutaj różne dowcipy związane z życiem zarówno Polaków poza granicami kraju jak i innymi narodowościami zamieszkującymi bądź obszar Ameryki Północnej, bądź też związanymi z Polonią czy Polakami.

Idź do strony:    pierwsza   |   druga (jesteś tu)


Siedzi sobie baca i pilnuje wyciągu krzesełkowego. Siedzi, turyści jeżdżą, wszystko spokojnie. Nagle baca wstał i wyłączył wyciąg.
Turystami bujnęło. Wiszą. Co sprytniejsi zleźli z wyciągu po słupach i lecą do bacy:
- Baco, baco, co robicie? Zimno jest, tamci pozamarzają, puśćcie ten wyciąg!
- Nie puszczę!
- Dlaczego?
- Po ktoś powiedział do mnie "Chu*u"!
- Baco, niemożliwe, tu jest dużo turystów z zagranicy, pewnie powiedział "How do You do", czyli jak się macie!
- A może... dobrze, puszczę wyciąg.
Baca puścił wyciąg i siedzi. Mruczy pod nosem:
- Chałdujudu... Może i tak... ale dlaczego "w du*ę j*bany"?


Polaka przebywającego w Chicago zabolał ząb. Goni czym prędzej do dentysty, siada na krześle tortur, po czym lekarz pyta go po angielsku:
- Który ząb cię boli, który wyrwać?
- Tu, tu!- pokazuje obolałe miejsce Polak.
Lekarz odebrał tu jako angielskie "two" i wyrwał mu dwa zęby.
Po powrocie do domu zasmucony Polak opowiada całą historię znajomemu, a ten po krótkim namyśle odpowiada:
- Ciesz się, że nie odpowiedziałeś: ten!


Polak w sklepie wolnocłowym na nowojorskim lotnisku zwraca się do sprzedawcy:
- You, now, wiesz facet, I want to buy...piła.
Widząc brak kontaktu mówi piła, piłka, i pokazuje rękoma wielką obłość oraz demonstruje koszykarskie odbijanie - You now, piła - odbija wyimaginowaną piłkę do koszykówki.
- Oooh, ball? - pyta sprzedawca - You need to buy a ball?
- Yes - cieszy się facet, ball, piła - a teraz patrz mi na usta - łańcuchowa.


Przyjechał "Polonus" z Ameryki do Polski.
Chodzi taki zdegustowany po ulicach, wstępuje do warzywniaka i mówi:
- Poproszę oranges, pomarańcze, you know.
Sprzedawca podaje mu pomarańcze.
- To jest orange?! To jest mandarynka a nie pomarańcza!
U nas w America to są taaakie oranges!
- Daj mi bananas.
Sprzedawca bez słowa daje mu banany.
- Co?! To jest banana? U nas w America to są taaakie bananas!
- Daj mi ogórek.
Sprzedawca poirytowany daje mu ogórek.
- I to ma być ogorek? U nas w America to są taaaakie ogórki!
- A to tam, co to takiego tam na półce?
Pyta Polonus wskazując na arbuza.
Wściekły sprzedawca na to:
- Co, to nie widać? Groszek!!!


LIST MURZYNA DO BIAŁEGO CZŁOWIEKA,

Drogi biały kołego!
Powinieneś zrozumieć kilka rzeczy:
Kiedy się rodzę, jestem czarny
Kiedy dorosnę, jestem czarny
Kiedy praży mnie słońce, jestem czarny
Kiedy jest mi zimno, jestem czarny
Kiedy jestem przerażony, jestem czarny
Kiedy jestem chory, jestem czarny
Kiedy umieram, jestem czarny!

Ty, biały kolego:
Kiedy się rodzisz, jesteś różowy
Kiedy dorośniesz, jesteś biały
Kiedy praży cię słonce, jesteś czerwony
Kiedy jest ci zimno, jesteś fioletowy
Kiedy jesteś przerażony, jesteś zielony
Kiedy jesteś chory, jesteś żółty
Kiedy umierasz, jesteś szary
I ty masz cholera czelność do mnie mówić kolorowy!!!


Rabin gromi żydów w synagodze:
Kochani żydzi, wy strasznie grzeszycie! Wejść do synagogi bez czapki to wielki grzech, to straszny grzech! To jest taki sam grzech jak cudzołożyć!
Na drugi dzień podchodzi żyd do rabina i mówi:
Rabe, jak ty strasznie kłamiesz. Spróbowałem jednego i drugiego. Wielka różnica.


Polonusy idą do restauracji francuskiej. Nie znają obcych języków, jeden pyta kolegę: - Ty, jak się zamawia schabowy, kapustę i ziemniaki? Kolega mówi: - To jest proste. Dodajesz "a la" przed każdym wyrazem. Po chwili przychodzi francuski kelner. Polonus mówi po polsku: - Obaj chcemy a la ziemniaki, a la schabowy oraz a la kapusta. Kelner bez zmrużenia oka przyjmuje zamówienie i znika. Po chwili na stole pojawią się dania: Schabowy, ziemniaki i kapusta. Polonusy jedzą i cieszą się, ze język francuski taki podobny do polskiego. Ich rozmowę podsłuchuje kelner, zbliża się i mówi: - Hej, kolesie, gdybym nie był z Ciechanowa, to byśta nie jedli tego waszego "a la schabowy".


Anglik udowadnia Polakowi, ze jego język jest najtrudniejszy:
- Na przykład u nas pisze się Shakespeare, a czyta Szekspir.
- To jeszcze nic. W Polsce pisze się Boleslaw Prus, a czyta Aleksander Głowacki.


Hrabia został ambasadorem Polski w Londynie. Dwa lata później baronowa pyta go:
- Czy dużo trudności sprawia panu hrabiemu język angielski?
- Mnie - nie. Anglikom - tak.


-Panie prezydencie, Rosjanie wylądowali na księżycu i malują go na czerwono!
-Obserwować!
(2 dni później)
-Panie prezydencie, zamalowali już pół powierzchni! Co robimy?
-Nic. Obserwować!
(jeszcze 2 dni)
-To koniec, cały księżyc czerwony panie prezydencie.
-No, a teraz nasi chłopcy niech tam polecą z biała farbą i domalują COCA-COLA.


Radziecki statek podpływa do afrykańskiego portu. Marynarz rzuca linę cumowniczą na brzeg, krzycząc do Murzyna stojącego na nabrzeżu: - Dierzi linu! Murzyn nie rozumie. Rosjanin znów rzuca cumę krzycząc: - Dierzi linu! Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta: - Gawari pa ruski? Cisza. - Parlez vous francais? Cisza. - Sprechen Sie Deutsch? Cisza. - Do you speak English? - Yes, I do. - No to dierzi linu!


Jedzie taksówkarz z Amerykaninem i jankes mówi:
- A co to jest?
- Hotel Europa.
- A ile go budowali?
- 2 lata.
- U nas by taki w rok wybudowali.
Jadą dalej...
- A co to jest? - pyta się obcokrajowiec.
- Hotel Plaza.
- A ile go budowali?
- Rok.
- U nas by taki w 6 miesięcy zbudowali.
Przejeżdżają obok Wawelu.
- A co to jest?
- Nie wiem, bo jak jechałem rano to tego tu nie było.


Amerykański statek kosmiczny doleciał na Marsa... Wylądowali...
Już zbierają się do wyjscia, aż tu nagle podlecialo 2 Marsjan, takich śmiesznych zielonych i bzzzzz zaspawali im drzwi wyjściowe.
Amerykanie próbują wyjśc... 10 minut, 30 minut...po godzinie się udało.Wyszli, a tam juz
zebrala się wieksza grupka Marsjan..
No wiec witają się i pytają dyplomatycznie:
- "Czemu zaspawaliście nam drzwi wyjściowe?"
- na co Marsjanie:
"zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem? - niedawno tu Polacy byli... koledzy zaspawali im drzwi, a oni po 5 minutach już byli na zewnatrz... i jeszcze prezenty przywieźli.."
- Amerykanie:
- "Prezenty? Polacy? Jakie prezenty?"
Marsjanin:
Wpierdol to sie nazywało czy jakoś tak, ale wszyscy dostali.


Syn pisze list do matki:
" Droga Mamo! Urodził mi się syn. Żona nie miała pokarmu, wzięła mamkę Murzynkę, więc synek zrobił się czarny".
Matka odpisuje:
"Drogi synu! Gdy ty się urodziłeś, również nie miałam mleka w piersiach. Wychowałeś się na krowim, ale rogi wyrosły ci dopiero teraz".


1.Tradycyjny kapitalizm:
Masz dwie krowy - sprzedajesz jedną i kupujesz byka, stado sie powiększa, rozwijasz biznes, sprzedajesz pogłowie, mleko itp.
2. Korporacja amerykańska:
Masz dwie krowy, sprzedajesz jedną i zmuszasz drugą żeby dawała mleko jak cztery krowy, jesteś wielce zdziwiony jak krowa pada martwa.
3. Korporacja francuska:
Masz dwie krowy, strajkujesz, bo chcesz mieć trzy.
4. Korporacja japońska:
Masz dwie krowy, modyfikujesz je genetycznie, żeby były 10 razy mniejsze i dawały 20 razy więcej mleka, potem robisz o tym kreskówkę, nazywasz ja Krowkemon i sprzedajesz ja po świecie za chorą kasę.
5. Korporacja angielska:
Masz dwie krowy, obydwie szalone.
6. Korporacja włoska:
Masz dwie krowy, nie wiesz gdzie one są, robisz przerwę, żeby odpocząć, wypić wino i coś zjeść .
7. Korporacja rosyjska:
Masz dwie krowy, liczysz je i orientujesz sie, ze masz cztery, liczysz jeszcze raz i dochodzisz do wniosku, ze masz ich 42, liczysz jeszcze raz i wychodzi, ze masz 12, kończysz z liczeniem i otwierasz kolejną flaszkę.
8. Korporacja indyjska:
Masz dwie krowy - oddajesz im cześć i szacunek.
9. Korporacja izraelska:
Aj waj Rebe, czemu ja tylko dwie krowy mam?
10. Korporacja polska:
Masz dwie krowy. Twierdzisz, ze masz 20. Dostajesz wsparcie od Unii, musisz zarżnąć 18, żeby przystosować się do norm unijnych. Masz dwie krowy i mercedesa!


Idź do strony:    pierwsza   |   druga (jesteś tu)
 

 

Polecam:

                      
 

 

www.szara.com


Za cierpliwość, obiektywne i szczere słowo  dziekuję Arturowi: www.WebLion.pl
Zapraszam także do odwiedzenia strony poświęconej tematyce Ojca Chrzestnego
Copyrights by Szara (Małgorzata Dosla).