Menu Strony:

 


   

 .   Losowy cytat:


 
 

 

Z Innej Beczki...

Historia uratowanej papugi...
 

7 kwietnia 2009 w miejscu gdzie pracuję zobaczyłam kartkę z napisem:"Please take the bird. Thank you."(Proszę weź ptaka- dziękuję.)... Nie zastanawiałam się długo, wiedziałam, że to właśnie ja a nie kto inny weźmie niechcianego ptaka. Papużka trzymana była w miniaturowej wielkości klatce, miała jedynie pojemnik na wodę i jedzenie i ... jedną zabawkę w tej mini klateczce...
Nie miałam pojęcia o papugach, ptaszek okazał się samcem rasy papużka falista, z okropnie przerośniętym dzióbkiem, który uniemożliwiał mu jedzenie i poruszanie się. Mango- takie dostał od nas imię- był osowiały i wystraszony.
 


Co dalej?

Wiedzieliśmy instynktownie, że ptaszek wymaga pomocy. Po obserwacji jego zachowania wysnuliśmy wniosek, że Mango ma problem z jedzeniem i piciem. Jego dzióbek był zbyt dużo przerośnięty, do tego stopnia, że jadł bokiem... Siedział w tej mini klatce i kiwał się jedynie do przodu i do tyłu. Przekopaliśmy Internet, a także adresy weterynarzy. Na wizytę trzeba było długo czekać, więc zdecydowaliśmy się podciąć dziób sami. Chwila strachu zarówno dla Mango jak i dla nas i po bólu... Papużka może normalnie jeść. Nadal jednak jest apatyczna...
Kolejna noc, w czasie której się nie wyspałam, bo przekopywałam zasoby Internetu ... Ptak jest zrażony do ludzi, trzeba mu dać czasu. Poza tym nie wiadomo jak długo trzymany był w takich warunkach... Z sieci dowiaduję się, że taka papużka oprócz spokoju potrzebuje także... ptasiego towarzysza. Kolejny wieczór spędzony na czytaniu o papugach falistych, zaczynam je coraz bardziej lubić:)

Przed zakupem drugiego ptaka trzeba się dokształcić, bo sprzedawcy są niemiłosierni. Ok, wiem już czym karmić, gdzie trzymać, potrzebna większa klatka, o nawet jajko na twardo może jeść, hm... Tylu rzeczy nie wiedziałam. Samiczka dla Mango odpada, bo jak się za bardzo polubią, to mogą mieć małe... Samiec- mogą walczyć, nauka zapoznawania. Uf, przeczytałam wszystko co byłam w stanie i na 3-ci dzień po przyniesieniu zabiedzonego Mango w naszym domu pojawił się jego młodszy kolega nazwany przez nas Coconut(Coco). Wybierałam jak najbardziej ruchliwego ptaka, takiego "krejzolka":) Wraz z Coco kupiłam także dużą klatkę i kilka zabawek, a także rzeczy do zdzierania dzióbka przez te ptaszki.

Na początku rozstawiłam nową klatkę, powiesiłam karmniki z wodą i ziarnami i kilka zabawek. Ostrożnie włożyłam do niej przestraszonego ptaszka, który nieruchomo przykuł się pazurkami do pręcików klatki. Po upłynięciu około pół godziny Mango(ten uratowany) zaczął wiercić się w swojej klatce, podskakiwać, aż w końcu dał koncert, którego się nie spodziewałam. Nie miałam do tej pory pojęcia, że ten papug może tak ślicznie śpiewać... Najzwyczajniej w świecie wyczuł czy zauważył obecność innej papugi i odstawiał papuzie powitalne trele. Po około trzech godzinach nowy ptaszek ruszył do jedzenia. Pomyślałam: Uf, już jest Okay!

Ptaszki- według zaleceń, jakie znalazłam we wszystkich przeczytanych przeze mnie polsko- i angielskojęzycznych artykułach internetowych- pozostały w oddzielnych klatkach, które stały blisko siebie. Na noc przykryłam obie klatki kocem. Rano mój boyfriend stwierdził, że można je umieścić razem, gdyż obie są wystraszone, więc jest mała szansa, że będą walczyć. Znałam tą metodę z przeszłości, kiedy łączyłam swoje króliki do jednej klatki, więc chętnie przystałam na tę propozycję. W razie jakiejkolwiek walki zawsze pozostaje ekstra klateczka, w której przyniosłam Mango...

Boyfriend jakoś złapał Mango, który darł się z początku, jakbyśmy mu wyrywali pióra. Szybko jednak zamilkł, chyba zrozumiał, że nic mu złego nie robimy. To kompletnie rozbudziło Coco, który zaczął fruwać jak oszalały w swojej dużej klatce. Nie traciliśmy czasu, włożyliśmy biedaka do klatki i obserwowaliśmy je z daleka, aby nie dodawać im zbytnich emocji. Ku naszej ogromnej radości bardzo szybko papużki zaakceptowały się. Mango dosyć szybko "połapał się" gdzie jest jedzenie i woda, nadal czekamy, aż oba samczyki zaczną bawić się na całego. Wiem, że Coco będzie dojrzewał i wtedy może stać się agresywny ale na wszystko jest rada...

Kliknij na miniaturkę, aby zobaczyć zdjęcie w pełnych rozmiarach. Po lewej niebieski Coco, po prawej zielonkawy Mango.



 

Nie ukrywam radości z posiadania tych skrzydlatych diabełków. Przypadek sprawił, że komuś taka piękna i wdzięczna papużka jak Mango była niechcianym problemem, mnie natomiast sprawia ogromną radość. Jest jeszcze dziki, czeka nas cykliczne podcinanie dzióbka, który będzie przerastał ale... widok tych dwóch diabełków w klatce i słuchanie ich śpiewów jest naprawdę bezcenny... W chwili, kiedy piszę ten tekst Mango czyści łepek Coco:) Po pewnym okresie "zadomowienia się" otworzymy klatkę, aby papużki mogły się wyszaleć w całym domu.
 

Przeczytaj ciąg dalszy ...

Wasze komentarze:
 


  Małgorzata Dosla (szara)- dumna niewolniczka ptasich stworków

Mówią, że od przybytku głowa nie boli. W naszym przypadku odnosi się to także do zwierząt. Dziś już wiem, że jak tylko wspólnie zamieszkamy, razem z R. będziemy mieli w domu zwierzyniec. Oboje lubimy zwierzaki, więc nie przeszkadzają nam te co skaczą i fruwają-:)
Zgodnie z obietnicą dodaję ciąg dalszy.
 

 


  Jurgi - 24 maj 2009

No to czekam na ciąg dalszy… :)
 

 


Wojciech "nimitz" Pluta - 17 maj 2009

Hej :)

Fajnie, że ktoś ma jeszcze serducho do zwierzaków na tym Świecie. Wyjątkowo wkurzające jest kupowanie sobie maskotki, a potem wyrzucanie lub oddawanie jej, kiedy nabrudzi, zje nogę od stołu czy zgwałci nogę sąsiadce... Tylko co będzie po uszatym i papugach? ;-)
 


Dodaj swój komentarz:
 

 
Imię i nazwisko lub nick:

Adres e-mail:

Twój komentarz:



Powrót do strony wszystkich artykułów ...


Tekst napisany 14 kwiecień 2009 przez Szara- Małgorzata Dosla.
 

 

Polecam:

                      
 

 

www.szara.com


Za cierpliwość, obiektywne i szczere słowo  dziekuję Arturowi: www.WebLion.pl
Zapraszam także do odwiedzenia strony poświęconej tematyce Ojca Chrzestnego
Copyrights by Szara (Małgorzata Dosla).