| |
|
|
|
Dzieci
potrzebują pomocy!
Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. - Janusz
Korczak
Nie wszystkie dzieci mogą się usmiechać. Niektóre potrzebują operacji,
chemioterapii czy też późniejszej rehabilitacji, aby móc żyć w miarę
normalnie. Do tego potrzebne są środki pieniężne. Niestety, fundacje, do
których są zapisane dzieci i młodzież, nie są w stanie zagwarantować natychmiastowej pomocy
wszystkim podopiecznym. Zwracam się wobec tego do Was z prośbą o
poświęcenie chwili Waszego czasu i przeczytanie tego artykułu.
Marcin Mateusz Borowski
Byliśmy szczęśliwą rodziną kiedy w wieku 16 lat Marcin zachorował.
Nasz świat runął, w domu została 4 letnia Zuzia z babciami a my
(rodzice i Marcin) na 9 miesięcy „zamieszkaliśmy” w szpitalu w
Warszawie. Leczenie od początku obarczone było powikłaniami. Marcin po
operacji przeszedł także chemio – i radioterapię. Po powrocie do domu
z problemami zostaliśmy praktycznie sami. Na szczęście Marcin (nieraz
przez łzy żartowałam, że jest jak „Pudzian” albo Terminator) powracał
do nas pokonując powoli wszystkie przeszkody. Nauczył się na nowo
mówić, obsługiwać lewą ręką telefon, komputer.
Bardzo ciężko codziennie ćwiczył z rehabilitantami, żeby wrócić do
dawnej formy.
Nawet teraz, kiedy znów ma problemy zdrowotne, Marcin uczy się
angielskiego, ćwiczy i nie poddaje się.
Marcin ma bardzo ograniczone możliwości ruchowe, nie chodzi, może
siedzieć tylko w specjalnym wózku, ma jedynie w miarę sprawną lewą
rękę, niewyraźnie mówi. Poza pobytami w szpitalu, syn przebywa w domu.
Staramy się umożliwić Marcinowi powrót do dawnej formy dzięki
zorganizowaniu codziennej rehabilitacji, indywidualnego nauczania,
zajęć z logopedą, skompletowaniu niezbędnego sprzętu.
Leczenie i rehabilitacja Marcina są jednak kosztowne. Syn cały czas
musi przyjmować leki. Niezbędne są też regularne zakupy środków
opatrunkowych, dezynfekcyjnych, higienicznych itp. Pieniądze potrzebne
też są na wyjazdy i pobyt w Klinice Onkologii w CZD w Warszawie i
turnusy rehabilitacyjne.
A przed chorobą:
Marcin rozpoczął naukę w klasie menadżerskiej I LO jednego z
najlepszych w mieście. Zawsze lubił się uczyć, był sumienny i
obowiązkowy. W gimnazjum był w klasie z rozszerzonym francuskim ( 6
godz. tygodniowo a ocena też 6), na świadectwach zawsze biało -
czerwony pasek. Przeczytaj więcej na stronie Marcina.
Strona Marcina Borowskiego, gdzie znajduje się więcej
informacji...
Buttony do strony Marcina:
(o wymiarach 88x31 pikseli)

Karolina Wrześniewska
Karolina była najzwyklejszą w świecie siedemnastolatką. Miała swoje
mniejsze i większe troski, miała też swoje osobiste sukcesy. Nie
przypuszczała nawet, że największa z trosk, jakikolwiek największy
dotychczasowy kłopot, okażą się nic nie znaczącymi epizodami w jej życiu.
Karolina czuła ból w okolicy kolana prawej nogi, który z czasem stawał się
coraz brardziej dokuczliwy. Karolina przygotowywała się do egzaminu
gimnazjalnego, więc wizytę u lekarza przekładała z dnia na dzień.
Niestety, wydarzył się wypadek - schodząc po szkolnych schodach, na skutek
podzwonkowej bieganiny, popchnięta niechcąco złamała nogę. Chirurg
rozpoznał złamanie patologiczne. Wizyta u specjalisty sprawiła, iż ten
kwietniowy dzień stał się najtrudniejszym momentem w jej młodym życiu.
Diagnoza była nieubłagana - nowotwór - a konkretnie kostniakomięsak kości
udowej. Obecnie z przerzutami do płuc...
Nie wiem i Wy zapewne również nie wiecie, jak w takiej chwili czuje się
osoba, która słyszy takie słowa. Od mamy Karoliny dowiedziałam się, jaki
był to dla niej cios. Zastanawiała się - dlaczego to właśnie na jej drodze
stanęła choroba, dlaczego właśnie to ona musi walczyć z nowotworem.
Pojawiły się chwile zwątpienia. Karolina nie chciała walczyć o siebie,
chciała poddać się chorobie.
Karolina to dobra córka, dobra koleżanka, dobry człowiek, a
przekazane dobro do dobrych ludzi wraca. Do Karoliny też wróciło.
Trafiła na wspaniałych lekarzy. Dzięki uporowi i cierpliwości oraz
podejściu doktora Bartosza Pachuty zaczęła w końcu
dopuszczać do siebie myśl o operacji, o której swojego czasu nie chciała
nawet słyszeć.
Strona Karoliny Wrześniewskiej,
gdzie możesz przeczytac więcej...
Button do strony Karoliny:
(o wymiarach 88x31 pikseli)

Serdeczna prośba:
Zwracamy się do Wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc. Chcemy, aby
te dzieci miały równe szanse na przyszłość z dziećmi zdrowymi. Nie
pozwólmy, aby nasza obojętność zabrała im szanse na normalne życie...
Dla webmasterów:
Jesli jesteś człowiekiem dobrej woli, proszę, umieść powyższe apele na
swojej witrynie internetowej. Możesz to zrobić w jakiejkolwiek formie:
Skopiuj i wklej powyższy artykuł na swoją stronę www.
Modyfikuj powyzszy artykuł na swojej stronie i wstaw go w formie
skróconej.
Wstaw buttoniki do stron Marcina czy Karoliny na swojej
witrynie(buttony dostępne są tutaj
jak i na stronach dzieci).
Wstaw linki tekstowe do stron Marcina czy Karoliny na swojej
witrynie.
Za wszelką pomoc dziękujemy w imieniu rodziców a także samych
zainteresowanych.
Dodaj swój komentarz:
Powrót do strony
wszystkich artykułów ...
Tekst napisany 31 styczeń 2010 przez Szara- Małgorzata Dosla.
|
|
Za cierpliwość, obiektywne i szczere słowo dziekuję
Arturowi:
www.WebLion.pl
Zapraszam także do odwiedzenia strony poświęconej tematyce
Ojca Chrzestnego
Copyrights by Szara (Małgorzata Dosla).
|
|
|
|
|