Dokarmiamy leśną zwierzynę...
Zima w Chicago potrafi nieźle dokuczyć. My, ludzie mamy jej nieraz dosyć.
A co mają zrobić zwierzęta żyjące w okolicznych parkach czy lasach? One
nie pójdą do sklepu i nie zamówią jedzenia. Chociaż kilka lat temu w
centrum miasta Chicago do jednej z sieciowych kawiarni "dunkin donuts" wbiegł kojot. Nie wiem czy dali
mu się najeść do syta, wiem jednak, że było o tym głośno:)
My z boyfriendem co roku dokarmiamy leśne głodomory czym tylko się da.
Zimą jelonki są najbardziej wygłodzone.
Jelonki/sarenki czy jakby nie nazwać tych wdzięcznych zwierząt są
roślinożercami i żyją stadami. Czy wiedziałeś że jelonki są doskonałymi
skoczkami i pływakami? Nigdy nie widziałam pływającego jelenia ale
uciekającego i w biegu skaczącego widywałam wiele razy.
Wiosną, latem i jesienią zwierzęta te mają dużo naturalnego
pożywienia(trawy, rośliny zielone w lesie). Kiedy do Chicago przybywa
zima, zwierzęta te wychodzą z parków prawie na główne ulice, aby dostać od
nas jakiekolwiek pożywienie. W tym okresie trzeba uważać na drogi,
niejednokrotnie jelenie przechodzą czy przebiegają przez jezdnię całymi
stadami. Mogłam się o tym przekonać, kiedy wracałam z pracy z nocnej
zmiany.
Biedne, wygłodzone, wychudzone sarenki potrzebują pokarmu. Z własnych
obserwacji przekonałam się, iż jest wielu ludzi dobrej woli, którzy
dokarmiają je zimową porą. Chociaż są to z natury zwierzęta roślinożerne,
nie pogardzą także ludzkim jedzeniem. My z reguły dokarmiamy je sałatą
rzymską i chlebem: tą pierwszą(zazwyczaj kilka główek) kupujemy w sklepie,
zaś chleb dostajemy w zaprzyjaźnionej piekarni. Bardzo szybko można ocenić
po zachowaniu tych zwierząt, jak bardzo tegoroczna zima im dokuczyła, jak
bardzo są głodne. Kiedy bardzo chcą jeść, do cierpliwych ludzi podchodzą
dosyć szybko i te bardziej odważne- zazwyczaj dorosłe samce- jedzą prosto
z ręki. Niesamowite uczucie:) Kiedy zaś zima bywa mniej mroźna, czekają aż
rzuci im się jedzenie i powoli podchodzą, wąchają, marudzą...
Nasza tradycja
Oboje lubimy zwierzęta, więc wyprawa do pobliskiego lasu dla nas obojga
stanowi frajdę. W ciągu tygodnia pracujemy w różnych godzinach, nieraz
jedynie mijamy się, w związku z czym przyjemność dokarmiania jeleni
zostawiamy na sobotę.
Wigilia także nie może się obejść bez dokarmiania zwierząt, to już taka
nasza tradycja. Zanim zasiądziemy do wigilijnej kolacji, jedziemy z
wcześniej przygotowanymi workami z jedzeniem, zostawić coś leśnym
głodomorom. Kolacja może zaczekać, a po takiej dawce wrażeń i pozytywnej
energii, jaką "wynosimy' z lasu, smakuje jeszcze lepiej:)
Zdjęcia rogatych
głodomorów(nie tylko zimowych):
(Kliknij na miniaturkę, aby zobaczyć większe zdjęcie)


Dodaj swój komentarz:
Powrót do strony
wszystkich artykułów ...
Tekst napisany 13 styczeń 2010 przez Szara- Małgorzata Dosla.